Uważaj, co kupujesz...

Uważaj, co kupujesz...

Czy marchewka musi być z Francji, a ziemniaki z Grecji? Truskawki z Chin, a kukurydza z Afryki?

Gdy jesteśmy w sklepie, zazwyczaj wiemy, co kupić. Marchewka, buraki, chleb, mleko... wszystko zgodnie z listą. Co najwyżej zwracamy uwagę na cenę, gdzie jest taniej, albo które jabłka wybrać, bo są tańsze, albo te, które są bardziej czerwone.

Do niedawna też tak kupowałam. Teraz jednak wydaje mi się, że to wszystko jest nieważne. Gdy zaczęłam jeść więcej warzyw, pojawiło się jedno, najważniejsze pytanie: SKĄD JESTEŚ MARCHEWKO?

Dlaczego to takie ważne? Ponieważ, jeśli chcesz jeść świeżo i zdrowo, jedzenie, które szybko się psuje, musi być lokalne. Jeśli marchewka, czy ziemniak ma przed sobą daleką podróż, niestety, trzeba je spryskać chemią przeciwgrzybiczą. Jak wszystko, chemia szybko wnika do środka warzywa i niestety potem do naszego brzucha. To toksyna, z którą nasz układ immunologiczny i wydalniczy będzie musiał sobie poradzić.

Zatem, aby oszczędzić sobie tego niepotrzebnego oczyszczania z toksyn, lepiej przed kupieniem warzyw i innych produktów świeżych, sprawdzić ich rodowód. Zdziwicie się, z jak dalekich krajów mogą pochodzić warzywa! Widziałam ostatnio malutkie kukurydze na tacce z Afryki Południowej! Skoro sklep (duża sieć) je hurtowo kupiła, to zapewne są u nas na nie amatorzy.

Rozmawiałam ostatnio o tym z moją 90-letnią Babcią. Babcia, cudowna kobieta, jest w pełni zdrowa, chodzi szybciej, niż młodzi ludzie i w zasadzie mówi, że musi wychodzić z domu 4 razy dziennie, bo inaczej ją bolą nogi... to tak na marginesie, o tym fenomenie napiszę jeszcze w innym artykule. Otóż Babcia niektóre zakupy robi sobie sama. Pierwsze pytania, jakie zadaje w sklepie, to skąd jest marchewka, czy jest "nasza". Jeśli tak, to kupuje. Nie chodzi tu o nacjonalizm, ale o to, że marchewka lokalna, to większe prawdopodobieństwo, że użyto przy jej produkcji mniej chemii.

Babcia zadała mi trudne pytanie. Skoro wiadomo, że świeże produkty z daleka są okraszone różnymi środkami zwiększającymi ich przetrwanie, a które są dla nas szkodliwe, do dlaczego je sprowadzamy? Przecież w Polsce mamy świetną marchew i większość warzyw. Owoce w pełni lata i jesienią są naprawdę cudowne, więc po co sprowadzać je z tak daleka, skoro u nas takie bogactwo? Polscy handlarze powinni sprzedawać dobre produkty, aby kupującym nie stała się krzywda...

Na szczęście jest obowiązek informacyjny i sprzedawca musi informować, skąd jest produkt.

To na pewno też kwestia świadomości i "głosowania" za pomocą świadomych wyborów. Kupuj warzywa lokalnie, a handlowcy z sieci dostrzegą ten trend i nie będą zamawiać czegoś, co się nie sprzedaje.

Jeszcze kilka słów o marchewce, skoro już ją wywołałam do odpowiedzi.

- To zielone zabarwienie na jednym z końców, to solanina, jak w przypadku ziemniaków, jest to trucizna. Wycinaj ją.

- Jeśli marchewka po przekrojeniu ma dziurki, to znak, że była źle i mocno nawożona, więc nie kupuj jej już więcej u tego sprzedawcy.

- Kupuj marchewkę z ziemią, nie taką umytą.